Zadzwoń lub napisz

+48 602 370 506 +48 32 294 92 63 info@zwrotpodatkow.pl

lub

skorzystaj z formularza

Nowe regulacje na „żłobkowym” poziomie. Niemiecka polityka prorodzinna. Cz.2

Nowe regulacje na „żłobkowym” poziomie. Niemiecka polityka prorodzinna. Cz.2

Druga część ustawy dotyczącej polityki prorodzinnej w Niemczechprzewiduje wsparcie finansowe w wysokości 100 euro miesięcznie dla kobiet pragnących wychowywać swoje dzieci w domu. W planach przewidywany jest wzrost zasiłku do kwoty 150 euro miesięcznie od sierpnia 2014 roku.

Polityka kontra obowiązująca tradycja.

Bawaria, jako teren, na którym wciąż obowiązuje tradycyjny podział ról w rodzinie jest zwolennikiem tej ustawy. Kobiety w większości rodzin nie realizują się zawodowo, przejmując obowiązki związane z opieką nad dziećmi. W mentalności tamtejszych mieszkańców dziecko powinno być wychowywane w domu przynajmniej do ukończenia trzeciego roku życia. Kobiety oddające swoje pociechy do żłobków narażone są na „łatę wyrodnej matki”.

Więcej na temat dzieci w Unii przeczytać można w artykule:

Pragnienie, a rzeczywistość. Wzrost liczby urodzeń „polskich” dzieci na Wyspach.

Zgoła odmienną opinię zaprezentował kandydat na kanclerza Niemiec Peer Steinbrueck. Oświadczył on, iż w przypadku zwycięstwa w jesiennych wyborach do Bundestagu zlikwiduje zasiłek dla kobiet pragnących wychowywać swoje dzieci w domu. Zdaniem Socjaldemokratów propozycja ta zniechęca kobiety do podjęcia pracy po urodzeniu dziecka, a samo świadczenie nazywane jest potocznie premią za stanie przy garach. Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze przeznaczone zostaną na rozbudowę sieci przedszkoli.

W odpowiedzi na powyższe opinie Minister do spraw rodziny Kristina Schroeder ripostowała:, „Kto uważa, że kobiety zrezygnują z zawodowych ambicji tylko dlatego, że pokaże im się 150 euro, ten myśli kategoriami lat 50 i ma wypaczony obraz kobiet”.

Ponadto Przewodniczący Stowarzyszenia do spraw Rodzin Klaus Zeh słusznie zaznaczył, iż władze mają obowiązek zaproponowania kilku rozwiązań opieki nad dziećmi, zamiast narzucania jednego pomysłu: „Rodzice wiedzą najlepiej, co jest dobre dla ich dziecka, i to oni powinni mieć swobodę decyzji”.

Demografia w tarapatach…

Naukowe ekspertyzy ukazują, iż mimo sięgających 200 mld euro rocznie inwestycji prorodzinnych demografia Niemiecnie poprawia się. Zeh zaznaczył, iż: „Podczas gdy we Francji wielodzietność jest symbolem wysokiego statusu społecznego, w Niemczech jest ona uznawana raczej za okoliczność społecznie niekorzystną”. Poza tym Federalny Instytut Badań Ludności (BiB) wskazuje, iż Niemcy mają najwyższy na świecie odsetek bezdzietnych kobiet. Spowodowane jest to wyborem kariery, przyjaźni, hobby w miejsce posiadania dziecka, które w opinii większości obywateli nie stanowi wartości w ich życiu.
Reasumując, każdy ma prawo do wyboru własnego sposobu na życie, jego kształtu i dziecięcej „zawartości”. Niestety problem z tolerancją wyborów ludzi pojawia się w momencie szerokiej tendencji na skale państwową. Dla Niemców, jako narodowości to niezbyt dobrze. Ale być może, co dla jednych nie stanowi wartości, to dla innych stanowi komfortowe warunki do życia i założenia rodziny? Jak myślicie?