Zadzwoń lub napisz

+48 602 370 506 +48 32 294 92 63 info@zwrotpodatkow.pl

lub

skorzystaj z formularza

Wielka Brytania - własna firma na budowie

Wielka Brytania - własna firma na budowie

Do rozpoczęcia pracy w budownictwie w Wielkiej Brytanii, w najpopularniejszej formie, czyli samozatrudnieniu, nie trzeba wiele zachodu. Roman Stanek (z Łodzi) w branży budowlanej pracuje już od półtora roku. Od początku w Londynie. Tu zresztą miał pierwsze w życiu doświadczenia z murarskimi narzędziami.

W Polsce pracował w mediach. Splendorów i zaszczytów było z tego co niemiara, gorzej z pieniędzmi. Niedługo po przyjeździe trafiła się praca w ekipie remontującej mieszkania komunalne. Na początek powierzono mu zadanie skuwania kafelek w kuchniach i łazienkach.

Więcej obaw miałem jednak, gdy okazało się, że muszę zarejestrować się jako samozatrudniony. Należało pójść do HM Revenue & Customs, zwanego też Inland Ravenue (brytyjski urząd skarbowy), i złożyć wniosek – opowiada Roman, którego znajomość języka angielskiego w tamtym czasie była jeszcze kiepska. Ale poradził sobie. W Wielkiej Brytanii urzędnicy z reguły starają się pomagać petentom. Później podobnie było z innymi dokumentami i kontem bankowym. – Naprawdę, tutaj w urzędach można samodzielnie sporo zdziałać – przekonuje. Roman do dzisiaj pracuje w firmie prowadzącej remonty bloków komunalnych. Obecnie zajmuje się organizacją i nadzorem realizacji wyznaczonego zakresu robót – jest supervisorem.

Załatw to sam

Polscy budowlańcy, którzy wyjeżdżają do pracy na Wyspach przez pośrednictwo agencji rekrutacyjnych, najczęściej podpisują kontrakty z pracodawcami. Jednak bardzo często w tej branży pracodawcy poszukują podwykonawców, czyli samozatrudnionych pracowników.

Aby założyć działalność gospodarczą w budownictwie na rynku brytyjskim, należy najpierw zarejestrować się w systemie CIS (Construction Industry Scheme). W momencie rejestracji automatycznie uzyskujesz status samozatrudnionego – żadne inne dokumenty nie są ci już potrzebne, aby prowadzić działalność. Samozatrudnienie jest najpopularniejszą formą zatrudnienia w branży budowlanej (i nie tylko) na Wyspach. Samozatrudniony jest legalną jednoosobową firmą i może świadczyć usługi na rzecz innych firm lub samodzielnie przyjmować zlecenia od indywidualnych inwestorów. Sam też rozlicza się z podatków z urzędem skarbowym (pomoc biura rachunkowego bywa wskazana), ma prawo odliczać poniesione koszty i korzystać z ulg i zwolnień. Osoba zarejestrowana w systemie CIS nie musi już rejestrować się w Home Office. Wniosek o rejestrację CIS należy złożyć w ciągu trzech miesięcy od rozpoczęcia działalności na Wyspach. Jest zatem czas, aby spokojnie sprawę załatwić, ale nie opłaca się zbyt długo zwlekać.

System CIS zmienił się dość znacznie w kwietniu tego roku. Dzisiaj pracownik nie otrzymuje już do ręki karty (takiej jak np. prawo jazdy) jak kiedyś, ale jest mu nadawany numer identyfikacji podatkowej (UTR). Ten numer podajesz pracodawcy, a on będzie zobowiązany telefonicznie zweryfikować go w HM Revenue & Customs.

Aby zarejestrować się w systemie CIS, najpierw należy ustalić, któremu HM Revenue & Customs podlegasz. Można to zrobić, odwiedzając dowolny urząd skarbowy i podając swój adres – przede wszystkim kod pocztowy. Dowiesz się tego najpewniej także w Jobcentre (urzędzie pracy) lub korzystając z informacji telefonicznej HM Revenue & Customs – National Advice Service: 0845 010 9000 (z Wielkiej Brytanii) lub CIS Helpline: 0845 366 7899. Można poprosić o rozmowę w języku polskim. Jeśli nie będzie konsultanta mówiącego po polsku, poproszą o numer telefonu i oddzwonią. Uzyskasz wtedy wszystkie informacje: w którym miejscu załatwić sprawę (adres) wraz z numerem telefonu, pod którym można umówić się na spotkanie. Z kolei telefonując pod podany przez konsultanta numer, ustalisz już dzień i godzinę wizyty w HM Revenue & Customs oraz poznasz imię osoby, która cię obsłuży. I tu też w przypadku kłopotów językowych można poprosić o pomoc polskiego tłumacza przy rozmowie z urzędnikiem lub przyjść z kimś, kto zna angielski.

Rzadko to jednak bywa konieczne, ponieważ przy składaniu wniosku o numer UTR chodzi tylko o wypełnienie bardzo prostego formularza: imię, nazwisko, data urodzenia, data rozpoczęcia działalności gospodarczej w Wielkiej Brytanii. Nie ma żadnych opłat. W ciągu sześciu tygodni na twój adres przyjdzie numer – opowiada Roman.

Warto dodać, że jeśli nie posiadasz UTR, to pracodawca jest zobowiązany potrącać ci wyższy podatek (30 proc. zamiast 20).

Kurs, który sporo ułatwi

Coraz więcej firm zatrudniających budowlańców żąda przedstawienia karty CSCS, dokumentu potwierdzającego znajomość podstawowych zasad BHP (bezpieczeństwa i higieny pracy). Aby uzyskać taką kartę, należy przejść szkolenie w Wielkiej Brytanii. Z zatwierdzeniem odbytego w Polsce kursu BHP mogłyby być duże trudności, o kosztach nie wspominając. Szkolenia na CSCS prowadzi wiele ośrodków edukacyjnych (Training Centre), których siedziby co krok spotykasz w Londynie. Reklamują się też w różny sposób, więc znaleźć nie jest trudno. Kursy są płatne, a koszt i czas trwania zależy od branży, w której pracujesz. Dla budowlańców koszt kursu podstawowego zaczyna się od 50–100 funtów (280–560 zł), a szkolenie może trwać tylko jeden dzień. Na budowach w miejscach, gdzie występują dodatkowe utrudnienia bądź zagrożenia, konieczny może być specjalistyczny kurs, np. dotyczący pracy przy trakcjach wysokiego napięcia (metro). Takie kursy są droższe i trwają dłużej. Choć część naszych rodaków twierdzi, że kursy to nic innego, jak wyciąganie od ludzi pieniędzy, to na Wyspach do bezpieczeństwa pracy naprawdę przywiązuje się dużą wagę. Często atrakcyjna praca jest uwarunkowana właśnie posiadaniem tego „papierka”.

Czy tu też jestem fachowcem?

W poszukiwaniu pracy wyjeżdżają nierzadko osoby mające solidne kwalifikacje – ukończone szkoły kierunkowe, dodatkowe kursy. Z uznaniem tych kwalifikacji w Wielkiej Brytanii bywa różnie i nie zawsze jest ono nawet potrzebne. Wyjątek stanowią zawody, w których wymagane jest formalne uznanie kwalifikacji (lekarz, pielęgniarka, wyższa kadra techniczna itp.). W pozostałych przypadkach to instytucje oświatowe, pracodawcy i stowarzyszenia zawodowe podejmują własne decyzje co do akceptowania kwalifikacji zdobytych za granicą. Dla brytyjskiego pracodawcy i tak najbardziej liczy się doświadczenie i staż na brytyjskim rynku. Dlatego ważne jest, aby od każdego kolejnego pracodawcy wziąć referencje albo przynajmniej zachować jego dane: nazwisko i numer telefonu. Wtedy możesz podać je nowemu pracodawcy, gdyby chciał zasięgnąć języka na temat twoich umiejętności. Kto jednak ma ochotę sprawdzić, na ile posiadane kwalifikacje pasują do brytyjskiego systemu, znajdzie szczegółowe informacje na stronie Krajowego Punktu Informacyjnego (National Reference Point): www.uknrp.org.uk . Uznanie niektórych kwalifikacji pracowników z krajów Unii Europejskiej regulują również dyrektywy unijne. Sporo na ten temat można się dowiedzieć ze strony www.dfes.gov.uk/europeopen.

NIN – im prędzej, tym lepiej

Dokumentem, który prędzej czy później okaże się potrzebny, jest National Insurance Number (NIN), czyli numer ubezpieczenia społecznego, częściej jednak wykorzystywany do celów podatkowych niż związanych ze świadczeniami socjalnymi. Bywa (choć nie jest to regułą) wymagany przy zatrudnieniu przez inną firmę – także osoby samozatrudnionej. Aby otrzymać NIN, należy telefonicznie umówić się na spotkanie (numer telefonu zależy od miejsca zamieszkania – wykaz znajdziesz w najbliższym Jobcentre). Tu sprawa jest o tyle trudniejsza, że już w czasie pierwszej rozmowy telefonicznej należy podać wiele informacji (przeliterować imię i nazwisko, podać datę urodzenia i adres), czyli trzeba znać angielski lub poprosić o pomoc kogoś, kto zna. Urząd w ciągu kilku dni wyśle pismo z określeniem daty i miejsca spotkania oraz wykazem dokumentów, jakie należy przynieść ze sobą. Z reguły są to dwa dowody tożsamości ze zdjęciem (tego będą wymagać bardzo często, np. przy zakładaniu konta w banku – więc oprócz paszportu dobrze mieć ze sobą polski dowód osobisty lub prawo jazdy), zaświadczenie od pracodawcy, pismo od właściciela mieszkania, które wynajmujesz, ostatni wyciąg z konta bankowego (brytyjskiego) lub potwierdzenie adresu w postaci rachunku. Urzędnik zada także kilka dość prostych pytań (np. o zawód, jak długo chcesz zostać na Wyspach, czy masz rodzinę). Na spotkanie można przyjść z osobą, która wystąpi w roli tłumacza. Przyznanie NIN jest bezpłatne.